Osobiste sposoby poznawania Boga

 

Proponuję teraz wszystkim, którzy tego chcą, stworzenie swojej osobistej wizji Boga, a co za tym idzie, nabrania większej pewności co do faktu, czy On naprawdę istnieje.

Dlatego w tym rozdziale pragnę na krótko odłożyć moje własne zrozumienie Boga i w sposób obiektywny pobudzić innych do ukształtowania sobie bardziej osobistych koncepcji religijnych. Przedstawione poniżej teksty dadzą może komuś szansę uzupełnienia swojej wiedzy duchowej i pogłębienia zrozumienia, kim powinien być Bóg.

Osobista koncepcja Boga wcale nie musi być połączona z żadną istniejącą religią. Właściwie może być życiową ideą niezależną od przynależności do jakiegoś wyznania czy kościoła. Przy takiej postawie pomoże założenie, aby w miarę możliwości wszystkie pojęcia i wyjaśnienia religijne były logiczne i w zgodzie z ludzkim intelektem.

Najpierw warto zadać sobie pytanie, dlaczego nie możemy mieć pełnej wiedzy o Bogu, o którym większość religii mówi jako o naszym Stwórcy, a nawet nazywa Go naszym Ojcem Niebieskim. Co nam w tym przeszkadza?

Pierwsza myśl, która często przychodzi nam do głowy, jest sugestią, że może Go w ogóle nie ma i wszystkie przekazy o Nim to tylko ludzkie marzenia i poszukiwania niedoścignionego ideału. Wynikałoby z tego, że po naszej śmierci jest tylko nicość, a my jesteśmy zdani tylko na nasze biologiczne życie. Być może tak jest. Są tacy, którzy tak właśnie uważają.

Ja jednak do nich nie należę. Dla mnie istnienie Boga nie jest problemem wiary, ale logiczną koniecznością. Zbyt wiele argumentów przemawia za tym, że istnieje Pierwsza Przyczyna, a człowiek po śmierci kontynuuje wieczne życie w świecie duchowym. Myślę, że większość ludzi wierzy albo domyśla się, że istnieje Bóg, który stworzył wszechświat, w którym żyjemy.

Co nam przeszkadza, by racjonalnie zrozumieć Boga, mieć właściwą wiedzę o naszym pochodzeniu, i o wiecznej przyszłości każdego człowieka?

Współczesny człowiek ma co najmniej dwa problemy związane ze świadomością obecnego stanu rzeczywistości. Pierwszy, subiektywny, polega na powierzchowności w samoocenie. Oznacza to brak woli wniknięcia w samego siebie, w swoją duchowość; wręcz strach, niechęć czy jakiś dziwny opór przed wiedzą o samym sobie. Ma to źródło w naszej naturze.

Drugi, obiektywny, polega na znikomej wiedzy o samym sobie spowodowany niskim poziomem duchowego rozwoju ludzkości w ogóle. Rozwój ten został zatrzymany na samym początku historii naszej cywilizacji (obrazowany przez biblijną historię z Ogrodu Eden). Chodzi tu o nieświadomość, kim jest Stwórca, jaka jest wewnętrzna, duchowa osobowość człowieka i dlaczego istnieje wszechświat. Ten czynnik jest niezależny od nas.

Jeśli Bóg jest taki, jakim Go sobie wyobrażamy, to znaczy jest nieskończenie dobrym Ojcem kochającym Swoje dzieci, to nie powinien odgradzać się od nas nieprzeniknioną barierą tajemniczości, która oznacza niemożność Jego poznania. Ponadto wspierają to religijne dogmaty zakazujących logicznego myślenia.

Proponuję zatem zrobić nadzwyczajny wysiłek, aby przełamać tę złą rzeczywistość i pokonać stworzone przez nas samych przeszkody. Oznacza to odrzucenie niepotrzebnych dogmatów i narzuconych z góry tajemnic przeszkadzających w pełnym poznaniu Boga. On nie powinien pozostawać dalej za niewidzialną ścianą niewiedzy. Nie powinien też być jakąś tajemniczą siłą, rodzajem potężnego gromowładcy i wszechwładnego króla. Mamy obecnie wiek ogromnego postępu nauki i techniki. Nadszedł czas, aby Bóg był zrozumiany jako wyprzedzający nas naukowiec, który równocześnie zostawił nam wolne pole działania w poznawaniu wszechświata. Niech będzie to taki wyrozumiały Ojciec, który po cichu popiera i pochwala osiągnięcia cywilizacyjne Swoich dzieci. Nie powinien też być surowym, karzącym Sędzią naszego postępowania, ale Odwiecznym Nauczycielem przekazującym nam Swoje Prawa i Zasady. Ogólnie mówiąc, Stwórca nie powinien być nieznaną Osobowością oderwaną od człowieka i od wszechświata. Moim zdaniem religie monoteistyczne ukształtowały Jego obraz jako odległy i nieprawdziwy. Dlatego muszą często wypełniać przestrzeń między sobą a Bogiem widowiskowymi obrzędami. Uważam, że żadna religia, kościół czy organizacja nie powinna mieć monopolu na pośrednictwo między Bogiem a człowiekiem. Dlatego w miarę odkrywania nowych obszarów wiedzy o wszechświecie warto regularnie odświeżać nasze pojęcie o Bogu, aby zrozumieć, z kim będziemy mieli do czynienia przez całą wieczność.

Zanim przedstawię sposoby zbudowania sobie indywidualnej wizji Boga, chciałbym podkreślić moje zrozumienie dla zupełnego braku wiary w Niego, a nawet przejawów niechęci do jakichkolwiek przekonań religijnych. W poprzednich rozdziałach podkreślałem wielokrotnie, że żyjemy w świecie mającym niewiele wspólnego z koncepcją Stwórcy. Dlatego obserwacja świata wokół nas może prowadzić do logicznego wniosku, że Boga w ogóle nie ma. Można zatem traktować wiarę w Niego jak zjawisko psychologiczne lub uznać wierzących za ludzi, którzy dali się nabrać na propagandę religijną. Osobiście odradzałbym przyjmowanie takiego poglądu, a zamiast tego polecić myślenie oparte na czymś więcej niż tylko na biernej obserwacji tego piekła wokół nas. Sugeruję raczej wniknięcie głębiej w ukrywaną w naszych osobowościach niesłychaną tęsknotę człowieka za nieśmiertelnością, która nie pochodzi znikąd. Powinno to nastąpić właśnie teraz, gdy dokonuje się gigantyczny postęp w nauce i technice. Historia uczy nas bowiem, że każde kolejne pokolenie ma prawo do zadawania sobie tych samych pytań, które już kiedyś padły. Spróbujmy więc jeszcze raz odnaleźć Boga w obecnych czasach.

Na wstępie niech to będzie jakiś teoretyczny Bóg jako prapoczątek wszystkiego, czyli Pierwsza Przyczyna. To jest warunek uniwersalny, aby w ogóle można było o Nim pomyśleć. Uważam, że Bóg, który nie jest początkiem wszystkiego, nie ma sensu. Również nie ma sensu jakikolwiek Bóg, który nie stworzył świata, czyli taki, który nie jest w posiadaniu potencjału umożliwiającego Mu stworzenie materii. Można by na tym zakończyć, gdyż dla wielu ludzi może to być wystarczająca informacja. Tacy ludzie mogą już dalej nie interesować się problemem istnienia Boga.

Nawiązując do poprzedniej myśli, a równocześnie chcąc pójść dalej, najłatwiej zgodzić się z potrzebą istnienia ponadczasowego źródła energii oraz zjawiska obecności od zawsze powszechnych praw, takich jak prawa fizyki, biologii czy chemii. To wszystko można by przypisać Bogu jako Pierwszej Przyczynie. W ten sposób będziemy w stanie zbudować prostą koncepcję Stwórcy, która mogłaby odpowiadać wielu ludziom. Zakładałaby ona istnienie nieosobowego Boga, którego obecność dostrzegamy na przykład w fakcie istnienia przyrody i jej praw oraz całego wszechświata funkcjonującego według ustalonych zasad. Taki Sprawczy Byt może sobie istnieć gdzieś tam daleko, co pozwoliłoby pewnym ludziom żyć swoimi sprawami bez specjalnego pamiętania o Jego istnieniu. Niestety, większość ludzi nie potrafi zlekceważyć tego tematu i wciąż zadaje sobie nowe pytania dotyczące aktywnego Boga, czyli Kogoś, kto ma wpływ na ich życie.

A może spróbować zrozumieć Boga jako źródło miłości i marzeń o idealnym szczęściu? Obserwujemy rozwijającą się przyrodę napędzaną procesem rozmnażania, ale trudno doszukać się w niej oczekiwanej przez ludzi idealnej miłości i spełnienia marzeń o wiecznym szczęściu. Jesteśmy bowiem niemal pewni, że taka miłość i szczęście dotyczą tylko ludzi. Zauważamy, że są one na tyle ważne, aby można je było połączyć z koniecznością istnienia Odwiecznego Ideału mieszczącego w Sobie te upragnione uczucia. Wówczas pewnym osobom może wystarczać taki Bóg – Wirtualne Źródło Miłości i Szczęścia. Mógłby On istnieć bez związku z istniejącym wszechświatem i jego prawami. Przy takim sposobie myślenia można zostawić naukowcom wszelkie wyjaśnienia dotyczące powstania całego wszechświata i początków istnienia ludzkości oraz uznać, że kiedyś te wszystkie tajemnice zostaną całkowicie zbadane i zrozumiane. Wtedy Sam Bóg jako Absolutny Ideał będzie związany tylko z ludźmi. Byłby to Bóg istniejący tylko w umysłach ludzi, jako odwieczne marzenie o wiecznej miłości i szczęściu.

Dla dopełnienia powyższych rozważań można też wziąć pod uwagę jeszcze kolejną koncepcję. Chodzi o Boga wewnątrz nas samych, Boga, którego jak gdyby nosimy w sercu, Kogoś logicznie i naukowo niewytłumaczalnego, niezidentyfikowanego. Takiego Boga nie ma potrzeby odkrywać ani udowadniać. Jakoś podświadomie przyjmuje się Jego obecność, a mówienie o Nim nie jest potrzebne. Takiego Boga prezentuje na przykład duchowość dalekowschodnia.

W praktyce okazuje się, że nie zawsze jesteśmy usatysfakcjonowani takiego Bogiem i dalej szukamy osobowego źródła naszego życia. Zatem większości z nas nie zadowala ani teoretyczny Bóg – Architekt, ani wyśniony Bóg – Wirtualny Ideał. Idziemu zatem dalej.

Czy można by teraz przyjąć, że początkiem wszystkiego było niewyczerpane Źródło Energii połączone z istnieniem odwiecznych praw i zasad oraz przeniknięte pięknem i miłością? Tak, ponieważ w ten sposób mamy już gotową wizję Bytu Pierwoistnego obdarzonego konkretną Osobowością. Tym razem można by tą koncepcją zadowolić wielu ludzi.

Równocześnie dla bardziej aktywnych byłby lepszy Bóg, z którym można nawiązać jakiś kontakt. Nie z jakąś nieosobową Energią, nie z Prawodawcą, nie z samym Źródłem piękna i miłości i nie z abstrakcyjnym Ideałem, ale z Kimś Żywym. Wówczas rozszerzyłoby to znacząco naszą koncepcję, czyli zrozumienie Boga jako Źródła Życia. Można by dzięki temu ustanowić pewną więź z takim Źródłem, a nie być tylko być oddzielną częścią wszechstworzenia. Dałoby to poznanie właściwej pozycji człowieka, będącego twórczym uczestnikiem rzeczywistości. Łączyłoby się to ze zrozumieniem, że ludzie są istotami najważniejszymi w całym kosmosie, a stąd najbliższymi Bogu. To daje świadomość istnienia związku na linii Stwórca – każdy człowiek. Problemem byłoby to, co doskwiera obecnie wielu ludziom: jak się z Nim porozumieć?

Do pełnego sukcesu w poszukiwaniu odwiecznej prawdy o Bogu pozostaje tylko odkrycie, że ludzie pochodzą bezpośrednio od Stwórcy. Czy On naprawdę jest naszym Ojcem dającym nam osobę duchową? Niestety, to czasem może przerastać racjonalne odczucia najbardziej aktywnych „poszukiwaczy” Boga. Wystarczy przyjrzeć się otaczającej nas rzeczywistości społecznej, tak bardzo dalekiej od jakiegokolwiek ideału. Dlatego fakt ojcostwa Boga jest tak trudno przyjąć praktycznie. Stąd w wielu przypadkach musimy bardziej zdać się na wiarę niż na logiczne myślenie. Starałem się jednak w pierwszych rozdziałach tego opracowania zrobić wszystko, aby wiara przerodziła się w wiedzę i żeby można było nazywać Boga Ojcem. Okazuje się w praktyce, że ta koncepcja potrafiła zadowolić sporą grupę ludzi, gdyż zaowocowała ona rozwojem chrześcijaństwa oraz wpłynęła w pewnym stopniu na inne religie.

Polecam zatem wszystkim takie osobiste próby budowania swojej wizji Boga, nie negując działu kogokolwiek w związkach wyznaniowych.

 

Celem powyższej analizy jest zdopingowanie ludzi do utworzenia sobie takiej „własnej religii”, która byłaby dla danej osoby prywatną formą więzi ze Stwórcą bez potrzeby dołączania do istniejących organizacji religijnych. W ten sposób widzę początek budowania osobistego zrozumienia Boga, którego mógłby przyjąć każdy z nas. Dlatego starałem się we wszystkich poprzednich tematach pomóc zrozumieć podstawowe aspekty Bytu Pierwoistnego. Teraz mogę tylko apelować o wytrwałość w tworzeniu osobistej wizji Boga i powstałego z Jego przyczyny wszechświata. Warto to przemyśleć mimo przeszkód związanych ze zgiełkiem otaczającej nas cywilizacji. Dodatkowo można tę swoją wolę zdobycia nowej wiedzy poprzeć marzeniami o wiecznej przyszłości. To będzie jak miłosny list adresowany do ciągle poszukiwanego Naszego Stwórcy oraz do naszych najbliższych, którzy już nas wyprzedzili w drodze do świata duchowego.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ISTOTA - ESSENCEISM – system badawczy dla określenia Pierwszej Przyczyny

To jest system logicznej analizy zjawisk poza czasem i przestrzenią. Utworzyłem go po to, aby, używając określeń naukowych, spróbować przybliżyć ludziom pojęcie Boga jako Pierwszej Przyczyny. Chciałbym również w ten sposób uświadomić ludziom wieczność w nich samych oraz dać szansę poznania świata duchowego. Pełne informacje znajdują się na: www.istota.net.

Uwaga! Oryginalna nazwa sytemu brzmi:  Essenceism (przez „s”), ale w na tej stronie będę stosował spolszczoną wersję tej nazwy, czyli:  Essenceizm (przez „z”). Przygotowywana jest angielska wersja tej strony - www.essenceism.com - © Copyright by Janusz Mazur - janusz.m@istota.net

 

 

Na kanwie tej strony powstała popularno-naukowa książka pt.

”Bóg nie jest z tego świata” (Essenceizm)

  autorstwa Janusza Mazura

Essenceizm ma odpowiedzieć na główne pytania: Kim jest Bóg?; Jaki On jest? oraz Gdzie On się znajduje? - to ostatnie pytanie jest mottem tej strony.