Biblia dla dociekliwych

Biblia

Essenceizm deklaruje następujące założenia:

Od zawsze istniała wieczna, niewyczerpalna, wszechogarniająca oraz wypełniająca wszystko Pierwoistna Energia, której efekty odkrywamy we wszechświecie. Od zawsze była Ona związana z wszechobecnymi prawami natury, które można skojarzyć z Osobowością Bytu Pierwoistnego, czyli z Duchem Bożym. Właśnie takim od zawsze był, jest i będzie Stwórca. Z Niego, z Jego Energii i Ducha, powstało wszystko, co istnieje…

A tak opisuje to w pierwszych swoich zdaniach Biblia:

„Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami.” (Rdz 1, 1-2).

Dla Boga nie istnieje początek ani koniec. Tymczasem dla nas taki moment jest uchwytny. Dowodem na to jest fakt, że nauka wykazała konkretny początek wszechświata. Można go nazwać Wielkim Początkiem, a nawet Wielkim Wybuchem, bez względu na to, czy pojmujemy go jako niezależne zjawisko fizyczne, czy jako akt stwórczy. W obu przypadkach można przyjąć, że z Pierwoistnej Energii i z Pierwoistnych Praw i Zasad powstał wszechświat. Zatem dzieło stworzenia w pojęciu religijnym oznacza połączenie Sprawczej Energii Stwórcy z Prawami i Zasadami tkwiącymi w Jego Duchu.

Dalej cały proces kształtowania się wszechświata przebiegał w sposób, w jaki postrzega go współczesna nauka. Według powszechnej opinii Wielki Wybuch stanowi wiarygodne zdarzenie, ponieważ badania naukowców są uważane za obiektywne. Jedynie wydarzenia sprzed Wielkiego Początku (lub Wielkiego Wybuchu) wymykają się naszej wyobraźni, a tym bardziej badaniom naukowców. W rozwiązaniu tego problemu może nam trochę pomóc współczesne i obiektywne spojrzenie na Biblię.

Jestem zatem zobowiązany wyjaśnić, co rozumiem przez obiektywny stosunek do Biblii.

Wielu ludzi twierdzi, że nie można uwierzyć w Boga bez uzyskania wiedzy z Biblii, Koranu, czy jakiejś innej ważnej księgi lub bez przejścia szkolenia z treści tych ksiąg prowadzonego przez odpowiednie organizacje wyznaniowe. To niekoniecznie musi być prawdą.

Otaczająca nas przyroda, to wszystko, co pochodzi z pierwotnej natury: góry i lasy, morza i oceany, rzeki i jeziora, równiny i pustynie tętnią wiedzą o swoim Stwórcy. Różnorodne formy życia, duże i małe, takie jak owady, rośliny, ryby, ptaki i inne zwierzęta całym swoim istnieniem świadczą o jakimś trudnym do udowodnienia Stwórczym Źródle Życia. Cała pierwotna przyroda wydaje się być czysta i niewinna w porównaniu ze środowiskiem utworzonym przez człowieka. Dlatego można w pełni uwierzyć w Boga lub zrozumieć Jego Dzieło tylko w oparciu o wnikliwą obserwację przyrody. Mój przyjaciel ksiądz-poeta uznał, że można uwierzyć w Boga tylko z samego zdziwienia, widząc, czego On dokonał.

Niestety obserwacja ludzkiej cywilizacji i historii, a przede wszystkim postępowania większości ludzi, prowadzi do wniosku, że chyba nie ma Boga. Nawet podziwianie genialnego dzieła Stwórcy, jakim jest ciało ludzkie, nie pozwala obalić tej tezy. Dlatego w momencie zwątpienia warto sięgnąć do Biblii, aby zrozumieć, że zło przesłaniające nam Boga dotyczy tylko ludzkiej osobowości. Poznanie Stwórcy oparte na doskonałości natury byłoby, jak to ujął mój przyjaciel, „pewne i prawdziwe”, gdyby wątpliwości nie rodziła wiedza o złym postępowaniu rodzaju ludzkiego.

Równoległym, obok przyrody, wielkim źródłem wiedzy o Pierwszej Przyczynie może być opis świata przekazany nam przez fizyków, od najmniejszej cząstki elementarnej do najodleglejszych galaktyk. I tu też można uwierzyć w Stwórcę z „samego zdziwienia”. Całe szczęście, że zło pochodzące od ludzkiej cywilizacji nie jest w tym przypadku w stanie przesłonić genialności Jego dzieła. W tej formie wiary, a raczej wiedzy, wcale nie jest potrzebne udowadnianie Jego istnienia wersetami z Biblii.

Dopiero na trzecim miejscu stawiam kształtowanie naszej wiary w Boga w oparciu o święte księgi, w tym oczywiście w oparciu o Biblię. Nie przeczę, że ta forma poznania Boga jest współcześnie wciąż najpopularniejsza, choć nasze czasy sprzyjają rozwojowi wiedzy o przyrodzie i ogromnemu postępowi nauki, szczególnie tej dotyczącej kosmosu i początków wszechświata. W takim razie, jak czerpać wiedzę z Biblii?

Jeżeli czytamy jakiś tekst, szczególnie tekst zawierający ważne wiadomości, to aby go zrozumieć, musimy znać język, w którym został napisany. Im lepiej znamy ten język, wszelkie jego niuanse, używaną w nim frazeologię, stosowane przenośnie, a przede wszystkim jego ducha, to tym lepiej zrozumiemy treść zawartą w tekście. Bywa, że zrozumienie to jest bardzo trudne, szczególnie gdy jego twórca używa wielu porównań i bogatej symboliki. Wówczas, dla zrozumienia sensu wypowiedzi autora, trzeba użyć maksimum inteligencji. Czasami treść może być wyrażana specyficznym slangiem czytelnym tylko dla ludzi obracających się w określonym środowisku, a czasami jest wręcz zaszyfrowana skomplikowanym kodem, który może być znany tylko specjalnie przygotowanym czytelnikom. Tak postępuje się, gdy kieruje się przesłanie jedynie do wąskiej grupy adresatów lub gdy pragnie się uniknąć rozszyfrowania tego przesłania przez ewentualnego wroga.

Przedstawiłem powyższe rozumowanie, wychodząc z założenia, że Biblię możemy zrozumieć właściwie wtedy, gdy użyjemy maksimum naszej inteligencji i intuicji oraz gdy odnajdziemy w sobie kod do jej rozszyfrowania. Pisali ją dla nas specjalnie przygotowani do tego autorzy w celu przekazania nam ważnej wiedzy. Można powiedzieć, że skierowana jest tylko do ludzi – dzieci Boga – poszukujących prawdy o Swoim Ojcu.

Opisując życie Jezusa w Ewangeliach, apostołowie podkreślają, że wiele czasu spędzał On z nimi na wyjaśnianiu im Pism zwanych obecnie Starym Testamentem. Tymczasem już od setek lat przed Jezusem uczeni w Piśmie tłumaczyli Izraelitom tajniki ksiąg istniejących w owym czasie. Widocznie jednak Jezus znał pewien kod nieznany przedtem nikomu i wyjaśniał treść Starego Testamentu zupełnie inaczej niż ówcześni uczeni w Piśmie. Jak wiadomo, naraził się przez to przywódcom żydowskim, a szczególnie faryzeuszom.

Bez wątpienia Jezus ujawnił apostołom ważny kod albo inaczej rodzaj „klucza” do rozszyfrowania Starego Testamentu. To później pomogło im oraz ich następcom w przygotowaniu treści Nowego Testamentu. Przykładem braku znajomości tego kodu przez ówczesnych duchownych żydowskich niech będzie twierdzenie Jezusa, że nikt w owym czasie nie zrozumiał, że te starożytne Pisma mówią właśnie o Nim. To bardzo znacząca informacja. Wygląda na to, że po setkach lat studiów nad treścią proroctw i Pism przyszedł Nowy Nauczyciel, Jezus Chrystus, i ogłosił wszystkim, jaki był ich właściwy sens. Niestety, pomimo Jego wysiłków, prawie nikt w narodzie żydowskim Mu nie uwierzył.

Warto uzmysłowić sobie powyższy fakt oraz jego skutki dla obecnych czasów. Od tysięcy lat czytamy księgi Starego i Nowego Testamentu. Pojawiają się wciąż ich nowe interpretacje. Starsze interpretacje, na podstawie których powstały setki, a może tysiące różnych wyznań chrześcijańskich, są nadal aktualne. Tymczasem nowe interpretacje aktywnie stymulują do powstawania nowych kościołów, stowarzyszeń i sekt religijnych. Każde z tych wyznań uznaje swoją wykładnię Biblii za najwłaściwszą, co prowadzi do konfliktów, a nawet do wojen.

Nie mam wątpliwości, że Biblia była pisana w dobrej wierze i w celu przekazania nam jakiejś ważnej prawdy. Mam prawie pewność, że pisana była przez ludzi natchnionych, choć nie wszyscy podzielają ten pogląd. Na pewno Biblia wywarła znaczący wpływ na cywilizację ludzką i jest chyba najważniejszą księgą w dziejach ludzkości. Dlatego zabieram głos w jej sprawie w moim opracowaniu.

Jeśli nie przyjmie się, że Biblia była spisana przez natchnionych pisarzy, to nie ma sensu traktować jej jako źródła prawdy religijnej, a szczególnie jako księgi przedstawiającej ważną wiedzę o istnieniu Boga. Bez natchnienia pochodzącego od zjawisk pozostających poza racjonalną oceną oraz bez uwzględnienia wszechobecnej natchnionej symboliki opisywanych faktów, staje się ona tylko obszernym tomiskiem opisującym pewne dawne wydarzenia i to w sposób tendencyjny, niedokładny, a czasem nawet niezgodny z rzeczywistością. Praktyczną wartość jej treści można porównać do wartości przypowieści, które głosił Jezus. Brzmiały one nierzadko jak typowe opowieści o zwykłych wydarzeniach znane ludziom w innej wersji. My jednak wiemy, że ich sens był dużo głębszy. Za zwyczajnymi przypowieściami kryły się bowiem natchnione nauki Jezusa. Skoro robił to Nauczyciel apostołów, to znaczy, że taka metoda podejścia do Biblii powinna być właściwa.

Jeśli ktoś mówi, że w Biblii są błędy, to powinien przynajmniej uwzględnić autorytet Jezusa. Jest On bowiem jakby sędzią wobec tego, co naród żydowski przygotował w postaci Pism, które składają się na księgi Starego Testamentu. W wielu miejscach w Ewangeliach jest napisane, że Jezus cytował te Pisma. Nie napisano jednak, że wykazywał w nich jakieś błędy. Jego wyjaśniania polegały raczej na dokładnej analizie wykazującej, że te Pisma mówiły właśnie o Nim oraz na twierdzeniu, że ówcześni przywódcy religijni nie zrozumieli właściwie ich treści. Wygląda na to, że teksty Starego Testamentu były dla Niego wiarygodne i dlatego o błędach nic nie mówił.

Można zatem teraz zadać pytanie, czy Biblia jest prawdziwym przekazem wiedzy o Bogu?

Nie potrafię w sposób bezpośredni odpowiedzieć na to pytanie. Uważam przede wszystkim, że Biblia prowadzi do Prawdy (tej przez duże „P”). Mówiąc dokładnie, Biblia nie jest prawdą samą w sobie, ale kluczem i drogą do poznania Prawdy. Zatem, moim zdaniem, dla Izraelitów tekst Starego Testamentu też powinien być kluczem i drogą do poznania Prawdy, jakby przewodnikiem do rozpoznania Mesjasza w osobie Jezusa. Tymczasem naród, do którego była adresowana ta księga, nie odczytał z niej prawdy, ani przez duże, ani przez małe „p”. Jednak dziś można z całą pewnością odpowiedzieć na pytanie, co to jest Prawda według Biblii. Wyjaśnił to sam Jezus, gdy powiedział: „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem” (J 16, 6). Zatem Prawda przez duże „P” to nie żaden opis ani teoria. To konkretna Osoba – Jezus Chrystus. To właśnie On jest ucieleśnieniem tego, co naucza Biblia, a co chrześcijanie nazywają Słowem Bożym.

Dlatego twierdzę, że Biblia to księga prowadząca do Prawdy przy użyciu wszelkich metod odwołujących się do inteligencji ludzkiej. Nie zajmuje się ona przedstawianiem prawdy samej w sobie, szczególnie tej przez małe „p”. Opisuje fakty historyczne, które wyglądały zupełnie inaczej według innych źródeł lub też mogły w ogóle nie mieć miejsca. Przedstawia słowa, które niekoniecznie padły wobec konkretnych lub domniemanych słuchaczy. Dziś te słowa znamy tylko z relacji i możemy je rozumieć zupełnie inaczej niż w dawnych czasach. Biblijne opisy zdarzeń, faktów i słów mogą być formą wykładu pouczającego, jak odróżnić dobro od zła lub jak należy postępować w życiu codziennym. Jednak niekoniecznie muszą mieć coś wspólnego z faktycznymi wydarzeniami.

Twierdzę zatem, że jest to księga dydaktyczna. Za pomocą różnych obrazów, opisów, przenośni czy przypowieści próbuje nas nauczyć nie tylko właściwego postępowania, ale czegoś o wiele ważniejszego. Przykładem tego jest przypowieść o miłosiernym Samarytaninie opowiedziana przez Jezusa. Chciał przez nią zdefiniować pojęcie bliźniego i nie ma znaczenia, czy opisane wydarzenie miało w ogóle miejsce. Jezus, jako nauczyciel dla apostołów, często stosował takie dydaktyczne metody, aby prości ludzie zrozumieli trudne pojęcia. W dalszym zamyśle chciał spowodować, aby każdy obiorca Jego przypowieści kierował się zarówno miłością, jak i mądrością wynikającą z logicznego myślenia. Był to jeden z głównych celów Jego nauk.

Powyższe rozważania prowadzą do wniosku, że Biblia jest otwartą księgą, którą miliardy ludzi powinny poznawać na swój sposób w celu odnalezienia „swojej” Prawdy. Prezentowana tu idea essenceizmu próbuje im w tym pomóc, przede wszystkim stosując logiczne myślenie. Essenceizm odrzuca bowiem pogląd, że w przypadku poznawania Boga nie powinno się kierować naszą ludzką logiką. Takie nieuprawnione twierdzenie stosuje się najczęściej do „prania mózgu” osobom wierzącym, co z kolei prowadzi do niepotrzebnego fanatyzmu i niewłaściwego stosunku do innych ludzi. Bezkrytyczne przyjmowanie dogmatycznych interpretacji treści biblijnych również przynosi powyższe skutki. Tymczasem przez analityczne i logiczne rozumowanie otwiera się droga do zrozumienia Boga na nasz własny sposób, cechujący się niezależnością i oryginalnością. Właśnie po to istnieje Biblia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ISTOTA - ESSENCEISM – system badawczy dla określenia Pierwszej Przyczyny

To jest system logicznej analizy zjawisk poza czasem i przestrzenią. Utworzyłem go po to, aby, używając określeń naukowych, spróbować przybliżyć ludziom pojęcie Boga jako Pierwszej Przyczyny. Chciałbym również w ten sposób uświadomić ludziom wieczność w nich samych oraz dać szansę poznania świata duchowego. Pełne informacje znajdują się na: www.istota.net.

Uwaga! Oryginalna nazwa sytemu brzmi:  Essenceism (przez „s”), ale w na tej stronie będę stosował spolszczoną wersję tej nazwy, czyli:  Essenceizm (przez „z”). Przygotowywana jest angielska wersja tej strony - www.essenceism.com - © Copyright by Janusz Mazur - janusz.m@istota.net

 

 

Na kanwie tej strony powstała popularno-naukowa książka pt.

”Bóg nie jest z tego świata” (Essenceizm)

  autorstwa Janusza Mazura

Essenceizm ma odpowiedzieć na główne pytania: Kim jest Bóg?; Jaki On jest? oraz Gdzie On się znajduje? - to ostatnie pytanie jest mottem tej strony.