Ostrzeżenie przed degradacją religii

 

Religia to zespół nauk mający na celu szerzenie wiary w różnie rozumianego Boga, wiary w istnienie zjawisk nadprzyrodzonych, w tym w życie pozagrobowe, oraz nauk dotyczących właściwego postępowania. To tylko niektóre zadania tworzące tę dziedzinę życia.

Religie najczęściej ustalają, że istnieje zwierzchnictwo Boga nad ludzkością. Nie wymieniam tutaj wszystkich funkcji religii, gdyż nie jest to celem tego opracowania. Mam jednak nadzieję, że ich założycielom, począwszy od starożytności aż do czasów obecnych, przyświecał cel doprowadzenia ludzkości do spełnienia ich najpiękniejszych marzeń o idealnym świecie.

W obu częściach „Essenceizmu” przeprowadziłem w miarę dokładną analizę faktu powstania i istnienia religii. Teraz zajmę się efektami jej istnienia oraz niekorzystnymi zjawiskami, które z tego wynikają.

Essenceizm w pierwszej kolejności szuka odpowiedzi na podstawową grupę „religijnych” pytań, to znaczy: kim jest Bóg, jaki On jest i gdzie się znajduje. Czyniąc to, zauważył, że te główne pytania nie są w centrum uwagi większości religii. Oczywiście obdarzają one „swojego” Boga odpowiednimi cechami, jednak najczęściej nakierowanymi na patrykularne potrzeby kultowe. Brakuje im podejścia ogólnego, to znaczy obiektywnego dla całej ludzkości. Tworzą bowiem wizje Boga klanowego, plemiennego lub lokalnego. Tylko największe z nich mają ambicje wybiegające poza lokalny krąg, ale i one, napotkawszy na inne wizje Boga, okopują się na swoich pozycjach, broniąc nienaruszalności swoich zasad wiary. Powoduje to dogmatyczne podejście do całego ich nauczania, często bardzo zacofanego wobec osiągnięć nauki lub wręcz jej zaprzeczającego. Właśnie tu dostrzegam pierwszy powód degradacji idei religii.

Religia powinna być przeznaczona dla ludzi żyjących w obecnym rozwijającym się świecie, myślących kategoriami współczesności i chcących wprowadzać w życie najnowsze osiągnięcia myśli ludzkiej. Stawanie w opozycji wobec rozwoju cywilizacyjnego spycha religię na margines życia i tworzy z niej zespół zabobonów. Pierwszym przykładem jest tutaj Mojżesz, który kierował swoje orędzie religijne do ludzi sobie współczesnych. Utrzymywanie jego nauk w niezmienionym stanie oraz używanie jego języka przez judaizm doprowadziło do zamrożenia wiedzy religijnej narodu izraelskiego na poziomie starożytności. Nic dziwnego, że tak ukształtowani uczestnicy judaizmu prześladowali proroków, a w końcu zamordowali samego Jezusa. Co gorsza, dalej trwają w swoim starożytnym świecie i czekają na obiecanego Mesjasza. Podobnie, choć w dużo późniejszym czasie, należy ocenić skutek działalności Mahometa w formie obecnego nauczania islamu. Wprowadzanie w życie jego idei w kolejnych wiekach zaowocowało licznymi wojnami i aktami ludobójstwa. Do dziś islam jest jedną z najbardziej zacofanych  religii świata. Wiele zaleceń Koranu jest zupełnie oderwanych od realiów obecnej cywilizacji.

Również chrześcijaństwo nie jest w tym względzie specjalnym wyjątkiem. Pomimo że jedną z jego sił napędowych był święty Paweł, to jego podejście do nowoczesnego sposobu nauczania zostało szybko zapomniane. Wielka Reformacja, a po niej następne reformy, pomogły rozpadającemu się chrześcijaństwu przystosować trochę lepiej swoje nauczenie do potrzeb nowożytnego świata. Jednak współcześnie widać ogromny regres w nauce chrześcijańskiej, gdyż większość jej elementów nadal tkwi w średniowieczu. Tak zwane wartości chrześcijańskie, które essenceizm wymienia w rozdziale o idei moralności, mają jedynie charakter instrumentalny. Nie wprowadzają ich w życie ani ugrupowania polityczne prezentujące się jako chrześcijańskie, ani organizacje społeczne. Hasła chrześcijańskie są stosowane tylko jako mechanizm do zdobycia władzy, przez co partie okłamują swoich wyborców. Owocuje to kolejnym mechanizmem degradacji religii w postaci znaczącego niszczenia społecznego fundamentu moralności.

 

Religie również energicznie angażowały się w niszczenie tych, którzy myśleli inaczej niż one. Inkwizycja, zwalczanie tak zwanych heretyków albo fałszywych mesjaszy szczególnie deprecjonowały duże wyznania religijne.

Moim zdaniem najbardziej degradował religię jej mariaż z polityką, zarówno w czasach starożytnych, jak i nowożytnych. Religie prawie zawsze stały u boku władców, identyfikowały się z rządzącym nurtem polityki, również w rozwijającej się demokracji. Patrząc wstecz warto zauważyć, że połączenie interesów przywódców religijnych i politycznych doprowadziło do ukrzyżowania Jezusa Chrystusa.

Na przykładzie chrześcijaństwa widać, że struktura działania instytucji religijnych ma najczęściej charakter autorytarny, ponieważ dominują w nich struktury niedemokratyczne. Z tego powodu wiele z nich staje się on symbolem zacofania, ortodoksji, a nawet wyzysku swych członków, co jest przedmiotem krytyki liberalnie nastawionych społeczeństw.

Na razie, w naszych czasach, widać jeszcze niezbyt ostrą krytykę poczynań różnych wyznań religijnych, ale powoli dochodzi do głosu świadomość, że religia jest już coraz mniej potrzebna ludzkości. Nieumiejętność nadążania za rozwojem nauki przez religie doprowadziła w XXI wieku do ogromnego spadku wiary w Boga. Zmniejszył się też autorytet różnych „bogów” głoszonych przez poszczególne religie. Ci bogowie doczekali się miana bogów urojonych, którymi ludzie coraz mniej się przejmują. Degradacja religii jednak wciąż trwa. Doszły do tego przestępstwa duchownych, począwszy od bratania się z krwawymi reżimami, a skończywszy na pedofilii.

Trzeba mieć nadzieję, że degradacja religii nie przysłuży się źle właściwemu, nieurojonemu Bogu, którego essenceizm nazywa Bytem Pierwoistnym. Jeśli on istnieje, to nie mogą Mu zaszkodzić ludzkie działania. Degradacja religii najbardziej uderza w samego człowieka. Według essenceizmu religia jest niezbędną dziedziną życia w takim świecie, jaki mamy obecnie. To świat niezgodny z dobrze rozumianą koncepcją Bytu Pierwoistnego. Tę koncepcję zniszczyli ludzie prowadzeni przez „antyboskiego nauczyciela”. Przy okazji brak wiary w osobowe źródło zła, przy równoczesnej wierze w osobowe źródło dobra, też prowadzi do degradacji religii. Religia powinna przede wszystkim jasno wykazać osobowe źródło zła i jego oddziaływanie na ludzi. Naprawa świata jest zadaniem dla nas, gdyż jest to nasze miejsce życia. W przeciwieństwie do ludzi Bóg nie zna złego świata, co wyjaśniałem w wielu moich tekstach. Bez skutecznej pracy religii niemożliwym stanie się poznanie sposobu na zbawienie, które jest niezbędnym elementem przyszłości ludzkości.

Celem essenceizmu nie jest zbawienie świata. Może to zrobić tylko ktoś, kto stanie do pojedynku z Szatanem i będzie miał wystarczającą moc, aby go zwyciężyć. Taką osobą może być tylko Syn Boży, człowiek bez grzechu pierworodnego, tak jak Adam z Ogrodu Eden przed upadkiem. Taka osoba była już wśród nas dwa tysiące lat temu i nadal nam towarzyszy w świecie duchowym. Jest nią Jezus Chrystus. Niestety, ludzie w owym czasie nie byli dostatecznie przygotowani na przyjęcie swego Zbawiciela i nie tylko Mu nie pomogli, ale odrzucili Go, a tym samym pomogli Jego przeciwnikowi, Szatanowi. Naród wybrany wyznający religię, którą dziś nazywamy judaizmem, doprowadził do ukrzyżowania Tego, który mógł uwolnić ludzkość od Szatana, czyli zbawić wszystkich ludzi. To była największa w historii degradacja religii. Rolą bowiem religii w owym czasie było przygotowanie ludzi na przyjście Mesjasza. Zresztą taka jest również obecna rola wszystkich religii.

Zbawienie świata może się dokonać jedynie przy znaczącej pomocy istniejących religii. Ja, jako pojedyncza osoba, mogę tylko informować ludzi i pomagać zrozumieć obecną sytuację. „Mój” essenceizm wyjaśnia, że Stwórca pokazał kiedyś dopracowany scenariusz historii ludzkości. Jego sednem jest powołanie do życia pierwszego mężczyzny, który powinien stać się Synem Bożym oraz pierwszej kobiety, która powinna stać się Córką Boga. To musiało być jedyną możliwą ideą powstania dobrego świata dla ludzkości. Niestety, dwa tysiące lat temu ludzie nie zrozumieli tej idei i ukrzyżowali już przebywającego wśród nich Syna Bożego. W ten sposób nie tylko przerwali Jego dzieło zbawienia, ale również uniemożliwili Mu odrodzenie Córki Boga.

Do kolejnego wprowadzenia idei dobrego świata potrzebna jest religia. Nie zastąpi jej w tym dziele nauka, kultura, gospodarka ani polityka. Dlatego niezbędna jest odnowa religii jako równorzędnego partnera dla nauki. Dzięki ich wspólnym wysiłkom jest szansa, aby przygotować obecny świat do wprowadzenia koncepcji pochodzącej od Stwórcy. Essenceizm proponuje, aby najnowsze osiągnięcia nauki zostały włączone do nauczania religii. Wiedza o istnieniu Bytu Pierwoistnego i wieczności życia ludzkiego powinna być na tym samym poziomie, co wiedza o prawach natury. To mogłoby uczynić religię jedną z głównych dziedzin naszej cywilizacji.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ISTOTA - ESSENCEISM – system badawczy dla określenia Pierwszej Przyczyny

To jest system logicznej analizy zjawisk poza czasem i przestrzenią. Utworzyłem go po to, aby, używając określeń naukowych, spróbować przybliżyć ludziom pojęcie Boga jako Pierwszej Przyczyny. Chciałbym również w ten sposób uświadomić ludziom wieczność w nich samych oraz dać szansę poznania świata duchowego. Pełne informacje znajdują się na: www.istota.net.

Uwaga! Oryginalna nazwa sytemu brzmi:  Essenceism (przez „s”), ale w na tej stronie będę stosował spolszczoną wersję tej nazwy, czyli:  Essenceizm (przez „z”). Przygotowywana jest angielska wersja tej strony - www.essenceism.com - © Copyright by Janusz Mazur - janusz.m@istota.net

 

 

Na kanwie tej strony powstała popularno-naukowa książka pt.

”Bóg nie jest z tego świata” (Essenceizm)

  autorstwa Janusza Mazura

Essenceizm ma odpowiedzieć na główne pytania: Kim jest Bóg?; Jaki On jest? oraz Gdzie On się znajduje? - to ostatnie pytanie jest mottem tej strony.